Twoja firma nie daje Ci szczęścia Gdzie popełniłeś błąd

Znasz ludzi, którzy są szczęśliwi? Tak naprawdę, w środku, nie tylko na uśmiechniętych zdjęciach na Instagramie? Co oni takiego robią, że się tak czują?

Ilu wśród nich jest przedsiębiorców, którzy prowadzą własne firmy i daje im to radość i satysfakcję? Co ich wyróżnia?

Być może są optymistami. Może wstrzelili się w rynek i po prostu dużo zarabiają. Może osiągnęli sukces i to im dało zadowolenie.

A może sekret tkwi jeszcze gdzie indziej?

Jak najczęściej wygląda droga przedsiębiorcy?

Pomysł na firmę był jasny od samego początku: wyrósł z pasji, z tego, co lubił robić najbardziej. Wszyscy znajomi wiedzieli, że Konrad robi świetne zdjęcia, że jak nikt potrafi uchwycić „ten moment” i polecali go sobie na kolejne śluby i wesela. Szybko zdecydował o założeniu firmy. Z roku na rok zleceń przybywało, on się rozwijał w swojej branży. Prywatnie w międzyczasie urodziły się dzieci, kupił mieszkanie z małym podwórkiem. Urządzając tę przestrzeń, zadbał o to, co dla niego było ważne: wygodny fotel do czytania, huśtawkę ogrodową i altanę z dużym stołem na długie czerwcowe wieczory. Było go na to stać, bo firma świetnie prosperowała, przyuczył też kolejnego fotografa do tego zawodu i we dwóch stanowili zgrany zespół.

Brzmi jak wymarzona droga przedsiębiorcy? Prawie tak. To „prawie” nie dawało mu spokoju, bo było obecne w każdym wyrzucie żony, że po raz kolejny nie spędzą razem weekendu. „Prawie” to smutne spojrzenia dzieci, kiedy nie miał dla nich czasu, bo właśnie wychodził do pracy lub z niej wracał. „Prawie” to każdy czerwcowy zachód słońca, który towarzyszył mu w coraz to innych restauracjach i domach weselnych, bo na własnym podwórku nie było go od wielu miesięcy. I podczas jednego z takich wieczorów wyraźnie zrozumiał, że chociaż tyle zainwestował w firmę i tak lubi swoją pracę, to wcale nie jest szczęśliwy. Patrząc na nowożeńców i ich radość zdał sobie sprawę, że w środku gryzie go tęsknota za rodziną i za tym, co uznaje za ważne. Uświadomił sobie, że oddał swojej firmie wiele lat, a ona odpłaciła mu się sukcesem, z którego nie potrafił się cieszyć…

Zmiana nie zadziała się od razu, za to punktem zwrotnym dla Konrada było zobaczenie rozdźwięku między własnymi wartościami a tym, jakie podejmował decyzje zawodowe. Model pracy nie sprzyjał budowaniu więzi rodzinnych ani dbaniu o własne zdrowie (notorycznie zarywał noce i dużo czasu spędzał przed komputerem na obróbce zdjęć). Zaczął od ograniczenia liczby zleceń w danym roku i zorganizowania swojej pracy tak, by poświęcać na nią mniej czasu. Zatrudnił jeszcze jednego fotografa i nieco podniósł stawki, by nie stracić finansowo, a jednocześnie uwolnić się od zajętych weekendów. Skupił się na zarządzaniu już trzyosobową firmą i sobą – z miesiąca na miesiąc coraz łatwiej było mu znaleźć czas dla rodziny, na sport czy fotografowanie dla przyjemności. Przemodelował swoją pracę zgodnie ze swoimi wartościami i dopiero to pomogło mu poczuć się szczęśliwym i spełnionym zawodowo.

Jak może wyglądać Twoja droga?

Taka historia może stać się udziałem każdego przedsiębiorcy, jeśli pokłada nadzieje w swojej firmie jako działalności, która przyniesie mu szczęście. Życie i nauka pokazują że jest inaczej: tym, co czyni nas szczęśliwymi, są wybory zgodne z wartościami jako naszym wewnętrznym kompasem. Rozdźwięk między tym, co uważamy za ważne i istotne, a tym, co rzeczywiście robimy, budzi w nas frustrację, złość, zawód, zniechęcenie. Czasem w pogoni za sukcesem zapominamy, że nie tworzyliśmy firmy po to, by nie widzieć swojej rodziny, tracić zdrowie, nie jeździć na wakacje, tylko by pracować od rana do nocy. Jasne, że prawie wszyscy przechodzimy przez taki etap na początku, gdy pełni zapału dajemy z siebie wszystko. Warto jednak określić, jak długo on ma trwać i po co inwestujemy tyle czasu i wysiłku. A jeszcze wcześniej warto sprawdzić, czy to, co planujemy, jest zgodne z wartościami i wizją naszego życia. W końcu firmę zakłada się po to, by realizować marzenia, a nie po to, by zamknęła nas w klatce frustracji i bezradności 😊

Podczas szkoleń, które prowadzę i indywidualnego coachingu stworzenie takiego kompasu to jeden z pierwszych kroków. Czasami trzeba się mocno do niego dokopać, by odkryć te najistotniejsze sprawy. To jest proces, w który ułatwia obecność drugiej osoby, spokojnie zadającej pytania pomagające dotrzeć do głębi. A cała ta praca przekłada się na mądrzejsze decyzje w biznesie – bo wiemy, z czego one wynikają, i że są spójne z naszymi przekonaniami. Takie nazwanie wartości, misji i wizji zmniejsza ryzyko wypalenia i frustracji, że szczęścia, którego szukam, wcale tu nie znajduję. Mamy większe szanse na sukces, rozumiany jako życie zgodne z pragnieniami, bo od samego początku bierzemy je pod uwagę, bez konieczności dojścia do punktu zwrotnego.

Te korzyści są w zasięgu twojej ręki – podczas kursu „Zbuduj mocne fundamenty twojego biznesu, czyli jak pracować nad sobą, gdy pracujesz we własnej firmie” zajmujemy się także tym tematem. Ta praca nie jest tak spektakularna, jak najlepsze techniki marketingu czy nowy, niezawodny sposób na sprzedaż każdego produktu i usługi. To raczej budowanie podstaw, kładzenie fundamentów pod prężnie działający biznes, prowadzony przez dojrzałego, świadomego siebie przedsiębiorcę.

Co możesz zrobić już dziś?

Jeśli i Ty pragniesz oprzeć swój biznes na wartościach, odzyskać siebie, łączyć prowadzenie własnej firmy ze szczęśliwym życiem, dołącz do grona osób zainteresowanych kursem “Zbuduj mocne fundamenty swojego biznesu”.

Kliknij w przycisk poniżej i przeczytaj, co czeka Cię na kursie 🙂

Do usłyszenia! 🙂

Autorem artykułu jest Monika Chochla – psycholog, trener kompetencji społecznych, coach i organizator eventów.