wewnętrzny krytyk - nieodłączny towarzysz przedsiębiorcy

Jednym z najtrudniejszych do pokonania wrogów na drodze własnego biznesu jest „bestia” mieszkająca w głowie każdego przedsiębiorcy. Nie tylko wysokie podatki, nietrafiony pomysł czy nieudana inwestycja są powodem upadku wielu dobrze zapowiadających się firm. Często u podłoża niepowodzeń leżą przekonania o sobie, prowadzonym biznesie, o tworzonym produkcie czy usłudze. Myśli, które hamują wzrost, ograniczają rozwój, napełniają lękiem i niepewnością.

Krytyk wewnętrzny w naszym życiu

Ta bestia nazywana jest najczęściej krytykiem wewnętrznym. To gremlin, którego nabyliśmy jako wypadkową doświadczeń w relacjach z innymi ludźmi na różnych etapach życia. Do powstania tego wewnętrznego głosu przykłada się cała gromada osób, które mając lepsze lub gorsze intencje, krytykowały nas. To mogli być nasi rodzice, którzy „dla naszego dobra” w nieprzyjemny sposób poprawiali nas. To mogli być nauczyciele, którzy nie potrafili inaczej dać informacji zwrotnej o naszym zachowaniu czy stanie wiedzy. Do tego dochodzą różnego rodzaju przykre sytuacje z rówieśnikami, mniejsze i większe nadużycia, spotęgowane dodatkowo stereotypami funkcjonującymi w otoczeniu.

Krytyk często odzywa się takimi zdaniami:

  • nie nadaję się
  • nie dam sobie rady
  • szkoda nawet próbować, nic z tego nie wyjdzie
  • za mało wiem/ potrafię/ robię
  • jestem niewystarczająco dobry/ mądry/ utalentowany/ ekstrawertyczny/ przebojowy/ odważny
  • jeszcze tyle mi brakuje do osiągnięcia celu, że lepiej od razu się poddać
  • bezpieczniej się nie wychylać i niepotrzebnie nie ryzykować
  • to, co robię, i tak przejdzie bez echa, więc może nie zrobię nic
  • to nie jest adekwatne zajęcie dla kobiety/ mężczyzny
  • jestem za młody/ za stary/ za głupi / za mądry by prowadzić własny biznes

Dobre intencje krytyka

Być może widzisz, że każde z tych stwierdzeń jest pozbawione logicznego uzasadnienia, bo to głównie oceny, osądy i opinie. Jednocześnie każdy z nas po części w nie wierzy – te zdania przychodzą do nas zwykle z emocjach, w trudnościach, w sytuacjach gdy mamy ograniczony wpływ na ciąg zdarzeń. Wtedy siła ich oddziaływania jest ogromna i potrafi nas sparaliżować! Takie zamrożenie działania ma bardzo ważną funkcję: krytyk powstał pierwotnie po to, by nas wspierać. Jego głównym zadaniem jest ochrona przed popełnieniem błędu i sytuacjami budzącymi w nas lęk. W końcu kto chce odnieść porażkę, zaryzykować i stracić, kto chce przeżywać brak zainteresowania swoim produktem/ usługą bądź bycie wyśmianym?

Krytyk tak naprawdę chce naszego dobra, chce byśmy wypadli odpowiednio, byli lubiani przez innych, odnosili sukcesy. Zwykle jednak ma on na to swój plan, bo jest jakby echem wymagań stawianych nam przez otoczenie. Przykładowo: sukces jest wtedy, gdy uzna go świat, a nie my sami; to inni decydują o naszej wartości na rynku pracy; przedsiębiorca musi spełnić wymagania X i Y, by móc się tak nazywać; nie wypada się chwalić swoimi osiągnięciami, by nie zostać uznanym za cwaniaka. Ten wewnętrzny głos chce ochronić nas przed tym, czego się obawiamy lub pokazać, czego potrzebujemy (np. akceptacji czy bezpieczeństwa). W końcu „lepiej” usłyszeć od siebie samego coś nieprzyjemnego, niż narazić się na brak akceptacji ze strony innych. „Lepiej” powstrzymać działanie, niż popełnić błąd skutkujący odrzuceniem. „Lepiej”, bo bezpieczniej, myśleć o sobie, że jestem niewystarczająco dobry, mądry, przebojowy, ambitny czy zaradny…

Zaprzyjaźnij się z “bestią”

Nie mając wiedzy o tym, jak radzić sobie z wewnętrznym krytykiem, łatwo jest wejść w ten świat „lepiej nie” i „niewystarczająco”, „powinienem był” czy „jak mogłem do tego dopuścić”. Sporo tu jednak ryzykujemy: jeśli zaczynamy myśleć o sobie „jestem tym, co zrobiłem”, łączymy poczucie własnej wartości z tym, jak zostanie odebrane nasze dzieło, produkt czy usługa. Ufając bardziej krytykowi odbieramy sobie szansę na rozwój i podjęcie ryzyka, a wystawiamy na łaskę lub niełaskę otoczenia, tego, „co ludzie powiedzą i pomyślą”. Stąd już tylko krok do chowania pomysłów do szuflady, czekania, aż ktoś nas zauważy czy zazdrości innym, odważniejszym.

Takie ograniczające przekonania towarzyszą każdemu przedsiębiorcy, są jednak sposoby na poradzenie sobie z nimi i osłabienie ich siły. Nie musisz wierzyć, że każdy błąd zaprzecza sensowności Twojej pracy, lub że krytyczna uwaga to dowód na to, że lepiej w ogóle nie zabierać się za własny biznes. Przedsiębiorca, który wie, jak radzić sobie z krytykiem wewnętrznym, ma na swoim koncie znaczącą przewagę. Biznes robi się w głowie, dlatego właśnie warto zrobić w niej porządek dla przekonań, które będą wspierać rozwój firmy i zachęcać do uczenia się, rozwoju i odważnych decyzji 😊

Do dzieła!

Jeżeli Ty również marzysz o tym aby okiełznać wewnętrznego krytyka, chciałbyś mieć do siebie większe zaufanie i z większą pewnością i przekonaniem podejmować decyzje, dołącz do grona osób zainteresowanych kursem “Zbuduj mocne fundamenty swojego biznesu”.

Kliknij w przycisk poniżej i przeczytaj, co czeka Cię na kursie 🙂

Do usłyszenia! 🙂

PS. Autorem artykułu jest Monika Chochla – psycholog, trener kompetencji społecznych, coach i organizator eventów.